Donald Tusk popiera lobby węglowe? OZE ma mieć marginalny udział w Polsce.
Premier przedstawił dość bulwersującą opinię dotyczącą fotowoltaiki i innych zielonych źródeł. Uważa, że OZE to wielkie przemysłowe lobby i „nikt nie będzie wmawiać Polakom, jakoby baterie słoneczne i wiatraki były przyszłością energetyczną Polski”. W jego opinii, przyjęcie pakietu klimatyczno-energetycznego, oznaczało dla Polski poświęcenie „polskiego węgla, polskiej energetyki i polskiego Śląska”.
Wobec polityki europejskiej zorientowanej na czyste technologie, jedynie Polska nie chce wdrożyć do końca zapisów dyrektywy unijnej. Do tej pory wszystkie cele narzucone przez dyrektywy unijne były realizowane w sposób tańszy, niż zostało to wcześniej przewidziane. Wiąże się to z płaceniem gigantycznych kar Unii Europejskiej, wątpliwie kompensujących wydatki związane z systemem wsparcia. Politycy często podkreślają, że wiele europejskich krajów, takich jak Czechy, Niemcy czy Hiszpania, zastanawia się obecnie nad sensem wspierania OZE. Nie bez wpływu pozostaje wydobycie gazu łupkowego w Stanach i tym możliwości importu węgla do Europy. Czy jednak postrzeganie polityki klimatycznej utożsamiając ją wyłącznie z kosztami i dodatkowymi dopłatami jest słuszne?. Niewątpliwie musimy się uczyć na błędach sąsiadów, jednak czy naprawdę musi to oznaczać zepchnięcie przyjaznych środowisku, zielonych technologii na margines? A co z modernizacją, zwiększeniem miejsc pracy i rozwojem gospodarki?
Jak zapowiedział niedawno minister środowiska, Marcin Korolec, Polska będzie zgłaszać w dyskusjach o przyszłości polityki klimatycznej UE globalne porozumienie ws. emisji, wycofanie po 2020 roku wsparcia dla produkcji energii oraz temat bezpieczeństwa energetycznego. Minister podkreśla, że dla Polski najważniejsze są dwie kwestie: cena i konkurencyjność energii. Nie można się z tym nie zgodzić, jednak stanowisko rządu wobec odnawialnych źródeł w Polsce, pomimo sukcesów wielu państw w tym zakresie, pozostaje skandaliczne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz